Andrzej

niedziela, 24 sierpnia 2008
... napisać cokolwiek. Czasu mało, pomysły niby są ale do ich obleczenia w słowa nie mam serca. Narazie zatem fotka dziedzica:

Sweet dreams

z pozdrowieniami dla tych, którz tu jeszce zaglądają.
19:10, tunder75 , Andrzej
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 sierpnia 2008
sobota, 19 lipca 2008
Z samego rana poszedłem z Andrzejkiem na spacer. Niedawno przestało padać, nieco się ociepliło ale nie na tyle, żeby odczuwać dyskomfort z powodu upału. W ogóle pora i pogoda były idealne aby wziąć dzidziolaka i nie tylko samemu się zrelaksować, ale i mamie dać chwilę oddechu.

Andrzejek nauczył się w tym tygodniu raczkować i jeśli go coś zainteresuje (pantofel starego, ogon jamnika; znacznie mniej coraz to wymyślniejsze zabawki jak grający bębenek etc.) - konsekwentnie i coraz szybciej zmierza do tego celu. Bywa to oczywiście uciążliwe, nie można go spuścić z oka. Największe wrażenie robi na nim... żelazko. Każdy zatem rozumie, że dzidziak wymaga wytężonej uwagi. I jest zrozumiałe, czemu mama musi odpocząć. No musi.

Spacerujemy zatem z synkiem po parku, aliści zaraz przychodzi mi do głowy, że moglibyśmy zjeść sobotni obiad w restauracji, której taras wychodzi wprost na ładny staw. Dzwonię, rozmawiamy i z tonu głosu połowicy wnoszę, że miłe otoczenie lokalu będę musiał zamienić na miłe otoczenie kuchni w mieszkaniu. Kończymy rozmowę.

Ale! Słońce właśnie wyjrzało zza chmur a synek ma na sobie sweter nałożony na body a do tego spodnie-ogrodniczki. Czy aby nie za ciepło? Kto nam to może powiedzieć? M...? Dzwonimy!

Mama nie wiedziała ale to nic, bo słoneczko się schowało i swetr okazał się jak znalazł.

Później natomiast zadzwonił telefon. Nie zgadniecie. Mama dzwoni. Pyta nas, czy w torebce przy wózku nie ma jej kluczy do mieszkania, bowiem nie może znaleźć w domu i nie ma jak pójść do fryzjera. Sprawdzamy z Andrzejkiem i szybko dzielimy się dobrą wiadomością: są! Mama nie jest zadowolona, nie wiemy czemu. W końcu zguba się znalazła, do tego okazało się, że mama miałą rację (klucze były w torbie), co niezwykle lubi. Chyba bardziej niż czekoladę. A tu - proszę.

Okrążamy staw i przy okazji opowiadamy mamie jak się świetnie bawimy. Operator Orange zaciera ręce, my się cieszymy, że jesteśmy w stałym kontakcie z naszą kochaną mamusią, która tak sobie odpoczęła, że jak wróciliśmy do domu, to się musiała położyć. Nie wiemy czemu.

PS. Czytelniku! Czy znasz Rona Asmusa?
Tak tylko pytam.
11:42, tunder75 , Andrzej
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 lipca 2008
niedziela, 29 czerwca 2008
Powinno być sążniście, finezyjnie i elokwentnie. W końcu dłuższa przerwa zobowiązuje - nie pisałem długo, działo się mnóstwo, pozornie zatem powinienem nasmarować, że ho ho. Otóż mieliśmy chrzest Andrzejka. Pięknie się udała uroczystość a mój synek zachowywał spokój buddyjskiego mnicha wobec Euro 2008.
Tym, którzy by powątpiewali i sądzili, że ojcowska miłość zaślepiła mnie i ogłuszyła na wrzaski i płacze przedstawiam dowody:

chrzest Andrzejka

chrzest Andrzejka

chrzest Andrzejka

chrzest Andrzejka

Kilka dodatkowych fotek autorstwa Ewy Brzozowskiej znajdziecie http://www.flickr.com/photos/tunderowicz/ - tutaj :)

Później bawiliśmy na działce i przez najbliższe dwa tygodnie jestem offline, za to objadam się mięsiwem z grilla, bawię z synkiem i gwiżdżę na szwabską armatę w postaci jakiejkolwiek roboty.

AAAAAAAAAAA. Naszym dzieckiem number two będzie... Michasia :D Dziewczynka w drodze mili państwo. Coraz lepiej, coraz lepiej.

środa, 11 czerwca 2008
piątek, 23 maja 2008
Co jest równie irytujące, jak niesprawdzające się prognozy pogody na długie weekendy lub na okres, w którym akurat planowaliśmy wziąć urlopy? Odpowiedź brzmi: wiele rzeczy. Rosnące ceny, działalność prezesa TVP, kolorowe magazyny o gwiazdach, żenujące newsy na onet.pl itp. W każdym razie nietrafne zgadywanki związane z aurą plasują się wysoko na długiej liście spraw zawałogennych i to gdzieś między ripostami Leszka Millera a psimi kupami na Piotrkowskiej. Czyli w towarzystwie doborowym.

Rzecz w tym, że znając nasze oczekiwania, różni redaktorzy wyduszają ze swoich meteo prognozy na tak długie i odległe terminy, że prawdopodobieństwo ich trafności zbliża się do liczby, obrazującej iloraz inteligencji rozwielitek. Aparatura, badania i w ogóle cała metodologia w służbie ludzkości mogłaby zostać w tym wypadku zastąpiona przez legendarnego bacę, którego w krzyżu łamie na deszcz albo regularnego cepra - reumatyka. I skutek byłby podobny tyle, że emeryt dorobiłby sobie parę groszy.

Wziąłem powyższym odwet na tych, którzy obiecywali mi długi weekend skąpany w słońcu i pod niebem błękitnym nade mną, kiedy we mnie miały się już znajdować zgrillowane na węgiel kiełbaski. Od wczoraj miały się znajdować. Gdy tymczasem...

ciągle pada - że odpowiem piosenką. Zbudowaliśmy sobie z synkiem plac zabaw na podłodze i dopóki nam się nie znudziło bawiliśmy się na nim. Ja kląłem prognozy, on jeszcze nie ale się nauczy. Ode mnie się nauczy!

2placZabaw

Plac zabaw

2placZabaw
niedziela, 18 maja 2008
zioom, nie podskoczysz niemowlęciu!

- ziom, co ja przeżyłem...

wyrwij łóżku zęby krat!

- ... starzy z dziadkami wsadzili mnie za kratki!
niedziela, 11 maja 2008
Z uwagi na obowiązki jurora w konkursie poetyckim mało pisywałem - także na blogu - za to czytałem mnóstwo (rzeczy nadających się niejednokrotnie tylko na blog). Stąd okresy między datami kolejnych wpisów są nieco odległe a same notki niezbyt treściwe.

Początek weekendu upłynął zatem pod znakiem poezji, ciekawych i miłych spotkań, wernisaży. Ukulturalniał się człowiek po miesiącach orki prozaicznej, codziennej. I udzielał towarzysko. Było nadzwyczajnie miło. Niedziela minęła rodzinnie i spokojnie. Długi spacer w południe, piękna pogoda, park.

Im milsza taka niedziela, tym słabiej się robi kiedy pomyślę, że jutro poniedziałek.

maj Kędziorków ;-)

Andrzejek i mama

dmuchawce

Andrzejek, tata i dmuchawiec

moja Asia wiosną
19:07, tunder75 , Andrzej
Link Komentarze (1) »
piątek, 09 maja 2008
 
1 , 2 , 3 , 4

"W wierszach Michała Kędzierskiego odnajdziemy i Merrilla, i Brodskiego, i Audena, z jednej strony - dążenie do kunsztownej formy i rozległe kulturowe skojarzenia, z drugiej - precyzję opisu i sięganie do codziennego doświadczenia..."

Jacek Dehnel

Tak, kiedyś się pisało wiersze :)