Kategorie: Wszystkie | Andrzej | wielkie semantyczne nadużycie
RSS
wtorek, 04 sierpnia 2015
1. W dziesięciostopniowej skali Kubota Stegna ma numer 9. Czyli: w klapkach na plażę nie doczłapiesz. Od tak zwanego miasta do morza daleko, więc nie uświadczysz umcyków, imprezowiczów i nocnych Marków. Nie. Ku plaży ciągną tu mozolnie rodziny z dzieciakami. Kostkowaną drogą wznoszącą się bez złośliwości lecz stale, między ładnym mieszanym lasem. Wystarczy jeden deszczowy dzień i otrzymujesz przedsmak tego, jak bezludne jest to miejsce, kiedy skończy się krótki sezon. Wyobrażam sobie jak pięknie wyglądają wtedy wyzłocone drzewa przy drodze do zielonego i gderliwego jesienią morza. Jeśli w większości przypadków zmęczeni życiem znajomi planują szukać samotności w jakichś Bieszczadach, ja doradzam odwrotny kierunek. Sam planuję ją znaleźć w nadbałtyckim kurorcie wymarłym jak jakieś Silent Hill. I to wkrótce po wakacjach. Pustelnia.
piątek, 29 maja 2015
Ten dzień jest dla mnie wyjątkowo trudny. Rozstania na ogół są takie. I chociaż na horyzoncie mam ciekawe widoki i wiele dobrych rzeczy majaczy w oddali, zakończyć coś jest mi znacznie ciężej niż zacząć. Dziś pożegnałem uniwersytet, kilkanaście lat pracy ale przede wszystkim mój zespół. I to najtrudniej przeboleć. Wiedziałem, że jeśli spróbuję coś do nich powiedzieć dziś, na odchodne, to się rozlecę i popłaczę. Dlatego napisałem do nich list. Dzielę się nim, bo chciałbym im podziękować głośno i wyraźnie. A i tak się popłakałem.
wtorek, 17 lutego 2015

Widok na południe jest wciąż otawrty. Spojrzenie wędruje Niciarnianą jak korytarzem wyżłobionym w poprzemysłowym krajobrazie z typową dla niego dużą ilością zieleni i drzew. To trasa moich licznych ucieczek z kina Pokój. Po seansie wystarczyło dać nogę w ogólnym, zwykle pan-szkolnym zamieszaniu. I zamiast odszukać swoją klasę by stadnie powrócić pod budynek podstawówki a dopiero stamtąd do domu, ruszyć samodzielnie lub z grupą kolegów. Niciarnianą na wprost. Bez balastu, regułek, poza nurtem, na przekór. Dopływem miejskich arterii.  Po drodze - koniecznie! - kupić lody w cukierni nieopodal kina. Nigdy nie smakowały lepiej.

Dziś taki dyl chyba by nie przeszedł. Telefony komórkowe łączą nas niewidoczną nitką. Jak kukiełki. Nić ruszona ręką jak najsłuszniej zaniepokojonej wychowawczyni pociągnęłaby rękę mojej mamy a ta z kolei uruchomiłaby karzącą dłoń sprawiedliwości. Czyli rękę taty. Nie, przesadzam i mieszam czasy. Lanie? Tego nie robi się dziecku! Niemniej jakiś internetowy dziennik szkolny doniósłby o mojej ucieczce. A przecież bez tajemnicy, bez pytania „czy tym razem się wyda?” wszystko straciłoby smak i kolory. Wszystko, co warto pamiętać.

Obecnie moja droga do pracy wiedzie w przeciwną stronę. Na północ. Tu widok ostatecznie i definitywnie zamyka bryła szpitala Centrum Kliniczno-Dydaktycznego (CKD). Budowanego od ponad 40 lat Pomnika Ludzkiej Konsekwencji.

Jezdnia jest zrujnowana a ulicy, którą czeka rychłe zamknięcie ze względu na miejskie inwestycje, nie opłaca się teraz remontować. Klucząc między dziurami byle jak załatanymi plackami asfaltu można sobie wyobrazić, że te czarne plamy i zgrubienia to ślady bohaterskiej obrony CKD przed naporem hord z południa. Na III piętrze (Laryngologia) balisty i katapulty szyją pod niebo asfaltowymi pociskami i kolejne już dziś natarcie załamuje się wreszcie. Niewyspany do granic możliwości ordynator w narzuconym na ramiona zielonym fartuchu telefonuje do centrali, która mieści się 10 pięter wyżej. – Kolejny szturm odparty… - mówi do ebonitowej słuchawki aparatu jak z muzeum telekomunikacji. Nic dziwnego. Telefon założono tu w 82’. Ordynator głos ma zmęczonym i ochrypły od wydawania komend i zagrzewania do walki. I zwisła mu na piersi głowa. I tak usnął szpitalny Kordecki. Właśnie: bez odbioru.

Ale nie, nie. To tylko źle naprawione dziury w jezdni. Skręcam w Konstytucyjną. Grawitacja szpitala jest jeszcze zbyt słaba, by ściągnąć mnie na podjazd pod szyld „Izba przyjęć”. Włączam kierunkowskaz, bo zakręt.

15:19, tunder75
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 sierpnia 2014
Teoretycznie nie ma niczego prostszego od zauważenia, że jest się starym koniem. Wystarczyłoby spojrzeć na zdjęcie w dowodzie osobistym, potem w lustro i znaleźć 302 różnice. Wszakże ilość identycznych koszulek z Bartem Simpsonem (Rock this way!) noszonych przez panów w wieku różnym udowadnia, że sprawa nie jest taka prosta.
czwartek, 13 lutego 2014
Wiadomość o tym, że w Łodzi powstaną skwer i pomnik Lecha Kaczyńskiego próbowałem przyjąć spokojnie. Oczywista emocja często nie pozwala zauważyć ukrytych motywów i korzyści. Im bardziej jednak byłem spokojny, tym bardziej okazywało się, że nie – zwykłe wkurzenie się najzupełniej wystarczy.
środa, 12 lutego 2014
Eksperymenty - powiedzmy - których założeniem jest, aby dziennikarze, politycy czy sławni ludzie żyli przez jakiś czas za średnią krajową są oczywistością. Ile razy można dochodzić do tych samych budujących wniosków, że jest ciężko, ale da się jakoś przetrwać. A nawet odnaleźć w tej nieprzyjemnej sytuacji jakieś plusy i rozwinąć się osobiście...
sobota, 08 lutego 2014
Mój wewnętrzny przyjaciel w ostatnim tygodniu sporo się napracował. Nie wiem czemu jeszcze mnie lubi i dba o mnie jak potrafi. Lub lepiej: na ile ja mu pozwalam. Wystawiam nieboraka na ciężkie próby.
czwartek, 14 listopada 2013

W listopadzie 2013 r. nad Łodzią kometa objawiła się z ogonem zwróconym na wschód a potem naraz obróciła się jak kurek na wieży ratuszowej i snop iskier prysnął w stronę zachodnią. Pan Marciniak jak zwykle kupił w osiedlowej Żabce piwo "Fajne" ale, zaiste!, nie było ono fajne a na dnie pływał utopiony na jakimś etapie warzenia karaczan. Wszystko to zwiastowało zjawiska przerażające y straszne. Z całej Polski zaczęły płynąć do grodu nad Łódką słowa wsparcia i otuchy...

***

Ponieważ nie zaczyna się od "a więc" zacznę od: do cholery! Przecież to jest absolutnie banalna sprawa. Skoro musi nas cały świat pocieszać, to znaczy, że mierzymy się z kataklizmem i koszmarem na miarę tropikalnego cyklonu. Podkreślając w ten sposób rozmiary niedogodności strzelamy sobie elegancko w stopę. Po co, na miłość, mamy radować się z gestów solidarności, skoro nic dramatycznego się nie dzieje?

Nie musi nas nikt podtrzymywać na duchu. Dajemy radę, wszystko gra. Trzymamy kciuki za inne miasta w Polsce!

11:45, tunder75
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 listopada 2013

Teatrzyk Niebieski Kciuk ma zaszczyt przedstawić

ciężki w odbiorze dramat pracownika mediów społecznościowych

pt.

"On nie przelogował się"

 

On: widzę kolejny oburzający wpis na fejsbuku! Nie mogę tego zostawić bez reakcji!

(pisze) - ty podły oślizły padalcu rodem z dziury kloacznej! Nauczyłbym cię kultury wypowiedzi, ale mi szkoda czasu na korepetycje dla nieuleczalnych idiotów! LOL!

On: nie! To już przegięcie!

(wkleja mema z piesłem) wow komunikacja miejska taka spóźniona uszanowanko brudne siedzonko metro w Tokio wow takie wolne zajęte bus pasy

On: o, a to ciekawe...

(przekleja link "sprawdź, kto odwiedza twój profil! Działa na 100%!")

 

On: dla całego świata jest na pewno najważniesze, że zjadłem burgera w Bistro Burger Sztrasburger zatem...

(czekinuje się na foursquare z opcją udostępniania na fejsie)

 

On: przebóg! Nie wylogowałem się z prowadzonych w pracy i służbowo kont! Plama na honorze soszal midia nindża jest niczym w porównianiu z gniewem pracodawcy, gdyż te posty zostały zaszerowane i teraz, zgodnie z zasadami kryzysowego pijaru muszę popełnić sepuku. Czyli napisać notatkę "stażysta został pouczony", "ten pan u nas nie pracuje". A jakie z tego będą kejsy! Co za drama!

Mdleje.

 

K U R T Y N A

 

 

14:27, tunder75
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 listopada 2013

I tak się napisało. I niebawem tak będzie.



Przejście podziemne

 

Schodzący w przejście podziemne porzućcie nadzieje

Choćby najbardziej przyziemne: na tramwaj o czasie

I tę, że chociaż grafficiarz jest po waszej stronie

Skoro  „gardzi ludzkością - czyli wami właśnie

 

- Najbardziej!”. Tymczasem droga przemarza do ścieżki,

Ledwo widocznej. Wielkomiejski ruch kołowy

Chce się toczyć jak wcześniej. Blask jest na powierzchni

Śniegu i lodu. Pod nimi tężejące wody

Odcinek pomiędzy światłem a ciemnością. Przejście.

07:03, tunder75
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32

"W wierszach Michała Kędzierskiego odnajdziemy i Merrilla, i Brodskiego, i Audena, z jednej strony - dążenie do kunsztownej formy i rozległe kulturowe skojarzenia, z drugiej - precyzję opisu i sięganie do codziennego doświadczenia..."

Jacek Dehnel

Tak, kiedyś się pisało wiersze :)