Blog > Komentarze do wpisu

Podziękowanie dla wewnętrznego przyjaciela

Mój wewnętrzny przyjaciel w ostatnim tygodniu sporo się napracował. Nie wiem czemu jeszcze mnie lubi i dba o mnie jak potrafi. Lub lepiej: na ile ja mu pozwalam. Wystawiam nieboraka na ciężkie próby.

Bardzo się zatem starał ten mój przyjaciel, abym nie czytał tekstu o Łodzi - mieście przeklętym. Po co, mówi, będziesz tracił nerwy na dyskusję z papierem i drukiem? Pamiętasz, jak wujek Paweł gadał z telewizorem? Łaził po pokoju, palił i gadał. Dziwiłeś się wtedy, że też mu się tak chce. A teraz sam będziesz podążał ścieżką tradycyjnego polskiego kanapowego oratora z M3? Daj spokój. Tu masz kilka zagrywek Bonamassy na youtubie, poćwicz, popracuj a osiągniesz coś pożytecznego.

I niemal się ustrzegłem. Ale nie dlatego, że bym był taki rozsądny. Co to, to nie. Po prostu ten słynny w Łodzi artykuł zmęczył mnie już na starcie. Jak można serio sobie pogadać do obrazu, kiedy obraz słaby. No kto tak pisze, że w oknach ludzie fioletowoskórzy a ich spojrzenia w pustkę i nieruchome... Ten obraz mnie tak osłabił, że dałem spokój lekturze i chwyciłem gitarę. Bonamassą nie będę, ale poćwiczyć nie zawadzi.

Potem strzegłem się czytania polemik z tym artykułem. Spodziewałem się, znając przywiązanie łodzian do ich łez padołu, że będzie to gorące, ostre, w szerokiej gamie od "a spierdalaj" do "zorganizujmy debatę!" bronienie i dawanie odporu. I tak się stało. Siłą rzeczy odpryski docierały i do mojego azylu, ale raczej nie trafiały bezpośrednio, bo byłem zajęty. We wtorek prezentowałem się na spotkaniu z cyklu Media Internet Technologie a w piątek odbierałem fajną nominację w imieniu łódzkich poetów. Nie starczało czasu - SZCZĘŚLIWIE! - na angażowanie się w swary.

Niebezpieczeństwo zagroziło mi ponownie, kiedy dotarły do mnie wieści o wynikach ciekawego i dobrego plebiscytu Punkt dla Łodzi. Odbierałem to wyróżnienie trzykrotnie za różne inicjatywy. W tym roku cieszyłem się samą nominacją. Cieszyłem się - piszę poważnie. Moje zdziwienie z powodu nagrodzenia dwóch projektów nie wynika zatem z poczucia przegranej. Nie, mój wewnętrzny przyjaciel i ja jesteśmy wyjątkowo zgodni: kim jesteś? Jesteś zwycięzcom! I będziesz diamentem! (to on dodał, mówiłem, że mnie lubi). 

Przyznaję, zignorowałem wewnętrzny głos, zapędziłem się w dyskusji. Napisałem, że nagradzanie autora prześmiewczych napisów o ŁKSie i Widzewie to wstyd. Nawet jeśli to się nazywa sztuką i nawet jeśli można to sążniście uzasadniać. Jest to wstyd. Naśladowców znalazł ów performem płodnych tyle, że mało lotnych. Miasto pomazane, osprejowane. I jeszcze laury... Widziałem świeży wytwór pracy epigonów laureata na Księżym Młynie i było mi naprawdę żal. Jest oczywiście prawem jury wybierać co mu się podoba.

Mniej mnie dziwi nagroda dla fejsbukowego bytu Łódź Hipsterem Miast. Ma on potężną rzeszę fanów. Ale też nie zauważyłem, aby coś oryginalnego i autorskiego się tam pojawiało. raczej popularna forma prasówki z linkownią. Były jakieś artykuły na blogu - widziałem. Ale ich poziom był naprawdę przeciętny. Ilość fanów ma jednak swoje znaczenie. A jest ich w tym wypadku więcej, niż na oficjalnych stronach miasta. Pewnie to - czyli ilość przeważa nad jakością. Taka jest jednak internetowa rzeczywistość. To, jak śpiewa Łona, nic nie świadczy, to o niczym nie znaczy. 

W porę jednak mój wewnętrzny anioł stróż, widząc, że metoda na Bonamassę nie daje rezultatu, podsunął mi idealne rozwiązanie: SENSIBLE WORLD OF SOCCER! Gra z mojej młodości, z komputera Amiga znów na PC. I jeszcze przyszła wiosna. I jeszcze będzie kilka nowych rzeczy, nowe pomysły w głowie. 

I tak dostałem spokój w prezencie od samego siebie.

sobota, 08 lutego 2014, tunder75

Polecane wpisy

  • Strefa ograniczonego zasięgu.

    1.W dziesięciostopniowej skali Kubota Stegna ma numer 9. Czyli: w klapkach na plażę nie doczłapiesz. Od tak zwanego miasta do morza daleko, więc nie uświadczysz

  • List do mojego zespołu

    Ten dzień jest dla mnie wyjątkowo trudny. Rozstania na ogół są takie. I chociaż na horyzoncie mam ciekawe widoki i wiele dobrych rzeczy majaczy w oddali, zakońc

  • Nić a nic

    Widok na południe jest wciąż otawrty. Spojrzenie wędruje Niciarnianą jak korytarzem wyżłobionym w poprzemysłowym krajobrazie z typową dla niego dużą ilością zie

"W wierszach Michała Kędzierskiego odnajdziemy i Merrilla, i Brodskiego, i Audena, z jednej strony - dążenie do kunsztownej formy i rozległe kulturowe skojarzenia, z drugiej - precyzję opisu i sięganie do codziennego doświadczenia..."

Jacek Dehnel

Tak, kiedyś się pisało wiersze :)